Chrystianizacja Ziem Polski.

Chrystianizacja ziem Polski

Dzieje i początki Kościoła wschodniego (prawosławnego) w Polsce w jego bizantyjskiej postaci i słowiańskiej szacie językowej związane są z misją Apostołów Słowian, świętych Cyryla i Metodego, dwóch Greków z Bizancjum, z miasta Salonik (Macedonia), najświatlejszych ludzi owego czasu.
Prześledzenie wątków historycznych, dotyczących misji Kościoła prawosławnego na terytoriach słowiańskich, prowadzi do wniosku, iż dzięki obu świętym, sprowadzonym przez księcia Rościsława w roku 863 na Morawy, ewangelizacyjna działalność braci sołuńskich wywarła nie tylko doniosły wpływ na charakter pierwotnego chrześcijaństwa na obecnych ziemiach Polski, ale także na dzieje Europy w ogóle. Morawianie, Chorwaci-Wislanie, Bułgarzy, Serbowie, Rusini; obierając za swą duchową ojczyznę Kościół prawosławny, stali się gorliwymi wyznawcami bizantyńskiej ortodoksji.
Jeżeli chodzi o Polskę w jej obecnych granicach to pod kątem przyjmowania wiary chrześcijańskiej pierwszą chronologicznie strefą schrystianizowaną była Małopolska i Śląsk. Misja ta na szeroką skalę miała miejsce w czasie, gdy ziemie słowiańskie położone na północ i północny wschód od księstwa morawskiego wchodziły w skład państwa wielkomorawskiego, a więc w latach 875-906.
Mówiąc o podboju państwa Wiślan (ziem Białych Chorwatów), z Krakowem i Wiślicą, a wiec dorzecza górnej Wisły, mamy konkretnie na uwadze rok 875. Ale obok płaszczyzny świeckiej występuje tutaj także płaszczyzna religijna. Wzmiankę o niej mamy w „Żywocie Metodego”. W zabytku tym czytamy, co następuje: „Pogański książę bardzo potężny, siedząc w Wiśle, urągał chrześcijanom i szkody im wyrządzał, posiawszy, więc do niego rzekł Metody: dobrze byłoby, gdybyś się dał ochrzcić dobrowolnie na swej ziemi, bo inaczej będziesz wzięty w niewole i zmuszony przyjąć chrzest na ziemi cudzej; wspomnisz moje słowo; tak się też stało .
Wynika stąd, iż chrześcijaństwo obrządku słowiańsko-bizantyńskiego, reprezentowane przez arcybiskupa Metodego, ze stolicą w Velehradzie , zwanej „cyrylometodiańskim Syjo-nem” , zostało narzucone Chorwatom-Wiślanom ze strony państwa wiel¬komorawskiego. Wprawdzie ówczesny władca stawiał zdecydo¬wany opór przeciwko chrześcijańskiej akcji mi-syjnej idącej z Wielkich Moraw, jednak na skutek klęski militarnej i przyłączenia księstwa do Moraw, lud wraz z księciem byli zmuszeni przyjąć chrześcijaństwo w obrządku bizantyńsko-slowiańskim.
Podbite ziemie weszły w skład archidiecezji św. Metodego. Ujecie to znajduje po-twierdzenie w dokumencie fundacyjnym łacińskiego biskupstwa praskiego, utworzonego ok. 972/973 roku, w miejsce skasowanej eparchii metodiańskiej, której granicą na wschodzie był Bug i Styr (zachodnie kresy dzisiejszego Wołynia), na południowym zachodzie należał Kra-ków z ziemią Wag, znaj¬dującą się po południowej stronie Tatr .
We wczesnym średniowieczu miasto nad Sanem, które w X wieku pojawia się pod na-zwą Przemysł, było jedną ze stolic -jak wykazał Henryk Łowmiański, wybitny mediewista – niegdyś’ wielkiego ludu Chorwatów, który w okresie słowiańskiego naporu na południe opa-nował znaczną część Półwyspu Bałkańskiego.
Dane o Chorwatach, jako autochtonach Podkarpacia, czer¬piemy m.in. z dzieła cesarza Konstantyna Porfirogeneta pt. „De administrando imperio” oraz arabskich kronikarzy, jak Al.-Masudi’ego, czy u Ibn-Roste’go.
O tym, iż miasto nad środkowym Sanem – Przemyśl, na¬leży uważać za jedną ze stolic Chorwatów, świadczą prowadzone w tym miejscu wykopaliska archeologiczne. Dobitnie do-wodzą one, iż Przemyśl już w IX wieku był miastem obronnym, otoczony obronnymi wałami. Ponadto był ośrodkiem plemiennego księcia i jego zbrojnej drużyny, innymi słowy stanowił ośrodek władzy administracyjnej i wojskowej, a jednocześnie był centrum życia religijnego i kulturowego.
Na podstawie powyższych danych pragnę z całą stanow¬czością podkreślić, iż w skład państwa wielkomorawskiego wcho¬dziły ziemie Chorwatów, z głównym ich miastem nad Sa-nem, późniejszym Przemyślem .
Należy tutaj zaznaczyć, że papież Jan XIII (965-6.IX.972) w swym liście do Bolesła-wa, księcia Czech pisał, iż wyrażając zgodę, by przy kościele św. św. Wita i Wacława po-wstała stolica biskupia, zaś przy kościele św. Męczennika Jerzego wspólnota zakonna żeńska reguły św. Benedykta, „czyni to nie podług rytuału lub sekty bułgarskiej, ruskiej czy też sło-wiańskiej, lecz takiego, który bardziej nadąża dekretami i ustanowieniami apostołów” .
Książę Rościsław zwracając się do Focjusza, patriarchy konstantynopolitańskiego i Michała III (842 – 867), cesarza bizan¬tyńskiego, z prośbą o przysłanie misjonarzy: „… my Słowianie ludzie prości nie mamy nikogo coby nam objawił prawdę zrozu¬miale ją wykładając. Dobrze, więc będzie władco, jeśli nam przyślesz takiego męża, któryby nas we wszelkiej prawdzie oświecił’ , działał zapewne w porozumieniu z innymi książętami słowiański¬mi, głównie z Kocelem panońskim . Takie postępowanie w zało¬żeniu miało doprowadzić do stworzenia koalicji przeciwko ciągle rosnącej potędze niemieckich feudałów kościelnych -biskupa passawskiego i arcybiskupa salzburskiego. Czynnikiem moralnym łączącym koalicję miało stać się nowe chrześcijaństwo, nie zwią¬zane z ośrodkami niemieckimi .

Świeci bracia Cyryl i Metody przybywają na zaproszenie księcia Rościsława na Mo-rawy w czasie rywalizacji dwóch ośrod¬ków chrześcijańskich o pozyskanie Słowian zajmują-cych rozległe tereny na północ i zachód od granic świata chrześcijańskiego. Tym samym ci Słowianie stali się obiektem polityki władców zachod¬niej części imperium rzymskiego, a więc świata łacińsko-germańskiego z jednej strony i wschodniego imperium rzymskie¬go grecko-bizantyńskiego z drugiej strony.
Obydwa te ośrodki zmierzały do ewangelizacji tych ple¬mion, co w efekcie było ko-rzystniejsze, niż ekspansja militarna. I w tej politycznej grze o pozyskanie Słowian nie mogło nie dojść do zderzenia się Wschodu z Zachodem. A najbardziej na tym ucierpiały właśnie plemiona słowiańskie. I jak trafnie zauważył prof. A. Naumow, marzeniem Słowian zabiega-jących o ewangeli¬zację nie było „by wraz z przyjęciem chrześcijaństwa utracić nie¬zależność polityczną i wolność duchową; ich marzeniem nie było, by akt przystąpienia do Chrystusa był równoznaczny ze zgodą na feudalne powinności wobec Jego potężnych głosicieli” .
Działalność ewangelizacyjna Cyryla i Metodego w zro¬zumiałym dla poddanych księcia Rościsława i księcia Panonii Kocela języku, spotkała się z natychmiastowym sprzeciwem epi-skopatu niemieckiego, biskupów Passawy i Salzburga. Poprzez wprowadzenie do liturgii zrozumiałego języka wbrew panującemu przekonaniu, że tylko greka, łacina i hebrajski mogą pełnić te funkcje, dowiedli – jak pisze Naumow – cudu daru słowa – ci, którzy byli nie ludem, stali się głosicielami Dobrej Nowiny we własnym języku” .
Cyryl i Metody oskarżeni przez episkopat niemiecki o he¬rezję, szukają bezpośrednio pomocy w Rzymie. Papież Hadrian II, który głównie dzięki ofiarowanym mu relikwiom św.Klemensa l papieża, odnalezionym przez Konstantyna na Krymie, przyjął ich gościnnie, zaakceptował ich działalność i dopuścił jęz. Słowiański do liturgii na obszarze jurysdykcyjnie jemu podległym.
Podniesienie Metodego do godności arcybiskupa wskrze¬szonej metropolii syrmijskiej, obejmującej księstwo panońskie i państwo wielkomorawskie nie pomogło przed schwytaniem go i osadzeniu na trzy lata w więzieniu w Regensburgu wraz z księ¬ciem Rościsławem, którego tam i zakatowano.
Wprawdzie dzięki ingerencji papieża Jana VIII udało się wyjść Metodemu z więzienia, ale mianowanie przez tegoż papieża bp Wichinga sufraganem w Nitrze, władza arcybiskupa została ograniczona dominimum.
W roku 881 następuje przełom w życiu i działalności apo¬stoła Słowian św. Metodego. Znalazłszy się w swych poczyna¬niach poza prawem na całym obszarze jurysdykcji biskupa Rzy¬mu, udaje się wraz z jednym ze swych najbliższych uczniów do Konstantynopola, we-zwany przez cesarza Bazylego. Po powrocie ostatnie swe lata poświecił na pracę przekładową. Zmarł 6 kwiet¬nia 885 roku. Swym następcą wyznaczył Gorazda, wyświęconego na biskupa w Carogrodzie.
Papież Stefan VI likwidując organizację słowiańskiego chrześcijaństwa wielkomoraw-skiego czynił to w oparciu o relacje biskupa Wichinga, według których arcybiskup Metody „wbrew postanowieniom Ojców Kościoła odważył się mianować swoim zastępcą Gorazda”. Otóż Metody tuż przed śmiercią – czytamy w ŻM – zebrał swych uczniów, którzy zapytali go, mówiąc: Ojcze i nauczycielu nasz wielebny, kogo z uczniów twoich wyznaczasz na następcę twojego w dziale nauczania? Wskazał, więc im jednego ze znanych swych uczniów, imieniem Gorazd i rzekł: „Ten oto jest z ziemi waszej, człowiek wolny, uczony wielce w księgach ła-cińskich, prawowierny. Niech będzie z nim wola Boża i miłość wasza, jakoż i moja ”.
Tutaj należy zaznaczyć, iż określenie „prawowierny” od¬nosi się do nauki Gorazda o pochodzeniu „Ducha św. Od Ojca, a nie od Ojca i Syna, a więc do nauki, którą głosił i bronił Metody. Potwierdzenie tego mamy m.in. w ŻK (tzw. Legendzie Bułgar¬skiej).
W wyniku ponaglających interwencji biskupa Wichinga w sprawie „nielegalnego” mianowania przez Metodego swym na¬stępcą Gorazda, papież Stefan V wysyłał do „Słowian” trzyoso¬bową delegację w składzie bp Dominik i dwóch księży Jan i Ste¬fan. W instrukcji, jaka otrzymali, zostało wyraźnie zaznaczone, iż on, papież, swą władzą apostolską zabrania Go-razdowi wykony¬wania obowiązków wynikających z urzędu („ne minestret”) do czasu, aż osobiście stawią się u papieża, zdadzą dokładne spra¬wozdanie i ewentualnie uzyskają zezwo-lenie.
Uwieńczeniem zachodów biskupa Wichinga był proces sądowy nad uczniami Meto-dego w Nitrze, rezydencji biskupa Wichinga. W Żywocie Klimenta czytamy, iż „heretycy” po proce¬sie sądowym, na którym zostali oskarżeni, oddano uczniów straż¬nikom więziennym, aby ich odprowadzili do granic państwa, którą to granicę stanowiła rzeka Dunaj („para ton Istron”).
Wśród wypędzonych z Moraw – jak podaje Żywot Klemensa – oprócz prezbiterów i diakonów znajdowali się biskupi Klemens, Wawrzyniec, Naum i Angelariusz”.
Życie Cerkwi cyrylo-metodiańskiej z bizantyńskim wnę¬trzem oprawionym w słowiań-ską szatę liturgiczno-językową zbli¬żało się ku końcowi.
Biorąc pod uwagę, że ówczesna akcja misyjna często szła w parze z polityczną eks-pansją terytorialną, książęta słowiańscy zwrócili się w sprawie chrystianizacji swych ziem do ośrodka kościelnego, który nie zdradzał zakusów duchownych frankoń¬skich. Do tej koalicji dwaj ww. władcy prawdopodobnie pragnęli wciągnąć sąsiada północnego, potężnego pogań-skiego księcia „siedzącego w Wiśle”, o którym dowiadujemy się z fragmentu z „Żywota Me-todego”. Pokojowe propozycje ze strony św. Metode¬go chrystianizacji księstwa Chorwatów-Wiślan ziściły się dopiero za Świetopełka, następcy Rościsława, w wyniku podboju tych ziem i wcieleniu ich w skład archidiecezji velehradzkiej.
Pierwszymi apostołami tego nowego organizmu politycz¬nego byli, jak wynika z pa-miętników czesko-morawskich, najbliż¬si uczniowie Apostołów Słowian – Wiznog i Osław. Pozostałością misyjnej pracy Osława jest m.in. nazwa wsi „Osławica” nad poto¬kiem Osławką, wpadającym do Osławy, a dalej do Sanu . Ewan¬gelizacja tych ziem w obrządku bizantyjsko-słowiańskim szła w parze z budownictwem sakralnym. Wykopaliska archeologiczne, prowadzone w ostatnich dziesięcioleciach, są najlepszą odpowie¬dzią na pytanie o pierwotny na pytanie o pierwotny charakter chrześcijaństwa w Polsce, a tym samym traktują o genealogii Ko¬ścioła Wschodniego w naszym kraju. Mamy tutaj na uwadze ro¬tundy o układzie cen-tralnym jednoosiowym, dwuczłonowym. Pojawienie się tego typu rotund w Polsce (na 11 aż 9 przykładów założeń centralnych) należy łączyć ze zbiorami w Czechach, są one bowiem ogniwem rozwojowym rotund układu jednoosiowego dwuczłonowego wzorowanego na ro-tundach w Plezenec, Budec, Stare Mesto (Velehrad), a więc z ośrodkami związanymi bezpo-średnio z działalnością misjonarską św. Św. Cyryla i Metodego. Obecność tego typu rotund w Polsce, wg prof. Jerzego Hawrota, jednego z największych znawców tego zagadnienia, należy tłuma¬czyć akcją chrystianizacji i przynależności terenów południowo-wschodnich Polski do państwa wielkomorawskiego, co znalazło odbicie w architekturze i jej formie architektonicz-nej .
Nie sposób w krótkim szkicu mówić o wszystkich świąty¬niach świadczących o chry-stianizacji przez wysłanników z Kon¬stantynopola oraz ich uczniów w obrządku bizantyńsko-słowiańskim ziem Polski. Z braku po temu sposobności ograniczymy się jedynie do kilku da-nych historycznych, jakie zostały dostarczone w wyniku wykopalisk archeologicznych w Wi-ślicy, Krakowie, Sandomierzu.
Jak wiadomo, w Wiślicy odkopano w latach 1958 – 1964 kilka kompleksów zabudowy sakralnej ściśle związanych z ob¬rządkiem bizantyńsko-słowiańskim. Najstarszym z nich jest baptysterium – misa chrzcielna . Powstanie jej archeologowie określi¬li na wiek IX. Docent Z. Wartołowska (Instytut Archeologii UW) w związku z tym odkryciem pisała: „tak datowana misa chrzcielna nieodparcie kojarzy się z faktem przyjęcia przez Wiślan z rąk ka¬płanów Me-todego ok. 880 roku” . Nieco później nad częścią tej misy zbudowano świątynię rotundową z półkolistą absydą .
Według tejże archeolog Wartołowskiej ów murowany ko¬ściółek powstał w wyniku działalności mnichów słowiańskich. Do tej świątyni w XI wieku została dobudowana kaplica grobowa. Znaleziono w niej dwa groby nakryte potężnymi kamieniami oraz dwa groby wziemne, zapewne z drewnianej cerkiewki sprzed ro¬tundy i pięć grobów poza przybudówką. Były to szkielety wyłącz¬nie męskie, grzebane wg zwyczaju chrześcijańskiego twarzą na wschód. Istotną rzeczą jest, iż budowanie takich kaplic znane było na Rusi Kijowskiej. Takie kaplice dobudowane były przy św. Zofii do grobów św. Włodzimierza i Jarosława Mądrego . Ponadto w tym okresie ustala się zwyczaj w Kościele Zachodnim chowania zmarłych nie tylko w nawach, ale nawet pod prezbiteriami. Wschód jednak pozostał wierny starej tradycji dobudowując dla zmarłych oddzielne kaplice grobowe. Może to świadczyć o po¬wiązaniu ośrodka chrześcijańskiego w Wiślicy raczej ze wscho¬dem niż centrami łacińskimi. Według Wartołowskiej w Wiślicy znajdowała się także siedziba biskupa obrządku wschodniego. Świadczy o tym prostokątne palatium organicznie związane z korpusem rotundy . A znale-zione groby w krypcie grobowej płci męskiej wskazują na wyższych dostojników – biskupów. To przy¬puszczenie jest tym bardziej prawdopodobne, że niezależnie od wymienionych grobów został odkryty cmentarz ze szkieletami obojga płci .
I jeszcze jedna istotna sprawa. W krypcie owej rotundy, adoptowanej przez wzniesioną w XIV wieku kolegiatę romańską, na głębokości 4 metrów odsłonięto rytowaną posadzkę. Wokół przedstawionych postaci znajduje się napis łaciński z XII wieku na miejscu celowo skutego dłutem dawniejszego napisu, który nie udało się, niestety, odtworzyć. W związku z tym Wartołowska pisała: „Fakt, że po celowo zniszczonej dekoracji posadzki i po zniszczeniu pierwotnego napisu, położono napis bezosobowy… może świadczyć jedynie o przemianie ideologicznej, jaka musiała mieć miejsce w końcu XII wieku na terenie Wiślicy lub w całej Małopolsce. Można dalej wnosić, że przemiany te dotyczyć mogły jedynie spraw religii czy kościoła, bowiem w obrębie kościoła, a tym bardziej w krypcie, wszelkich zmian mogli do-konywać tylko duchowni i w pierwszym rzędzie dla duchownych, którzy mieli dostęp do krypty” . Już więc wówczas zacierano ślady przeszłości, co bynajmniej nie przyczyniło się do wzbogacenia kultury pol¬skiej.
Wykopaliska w Wiślicy pozostają w ścisłym związku z odkryciami archeologicznymi przy kościele Salwatora na Zwie¬rzyńcu w Krakowie oraz rotundy Marii Panny na Wawelu, prze¬mianowanej następnie na świątynię św. św. Feliksa i Adaukta.
Profesor W. Zin i dr W. Grabski, kierując badaniami przy kościele Salwatora, już w samym wezwaniu widzą nawiązanie do bardzo popularnego wezwania świątyń na Rusi – Spa-sa. Ponadto po żmudnych pracach udało się wyodrębnić najstarszą fazę bu¬dowli świątyni. Odkryta pod tą świątynią budowla ma kształt krzyża greckiego . Na gruzach tej świątyni wzniesiono techniką znacznie prymitywniejszą, z nieociosanych kamieni, rotundę ro¬mańską. „Około 890 roku – pisał Janusz Roszko – Wiślanie zostali podbici i ochrzczeni. Proroctwo świętego Metodego zostało speł¬nione – książę silny wielce pokonany i ochrzczony przemocą. Na krakowskim wzgórzu zwanym „Svirinzia” (jest to zapis dość ta¬jemniczy w zlatynizowanej formie) zburzono chram, czyli „bałwochwalnię” Swarożyca, i usytuowano kościół św. Spasa. Tutaj pierwsi wierni w języku słowiańskim chwalili swego Boga. W ten sposób św. Metody zostawił w postaci tych fundamentów swoją wizytówkę” .
Janusz Roszko biorąc pod uwagę odkrycie świątyni pw. Św. Salwatora oraz imię pierwszego biskupa krakowskiego, zapi¬sane w katalogu biskupów krakowskich, które brzmia-ło „Prochor” – konkluduje: „Kopułki cerkiewne i napis cyrylicą na denarach Bolesława Śmia-łego zyskują inny kontekst” . Dane te ugruntowują nas w przekonaniu, że historia chrystiani-zacji Wiślan w obrządku bizantyńsko – słowiańskim nie jest wyssana z palca.
Że wciąż jesteśmy na gruncie tej samej tradycji wschod¬niej świadczy też rotunda NMP na Wawelu, która pozostaje w ścisłym związku z rotundą w Wislicy i kompleksem architekto-nicznym na Ostrowie Lednickim, a wiec z szeregiem świątyń związanych z potrzebami obrządku wschodniego. O typie archi¬tektonicznym świątyni NMP na Wawelu, odkrytej przez prof. A. Szyszko-Bohusza , pisał Jan Długosz stwierdzając, iż reprezentuje ona najstarszy typ budownictwa kościelnego Polski .
Na wspomnianym Ostrowie Lednickim były prowadzone badania już w 1875 roku. Wtedy też wysunięto hipotezę, iż ruiny kompleksów zabudowy sakralnej wskazują, że Ostrów Lednicki był wielkim ośrodkiem chrześcijańskim IX i X wieku . Wnioski te całkowicie po-twierdził w naszych czasach prof. Żukrowski . Pro¬wadzone przez niego wykopaliska archeo-logiczne wykazały, ze kaplica na wyspie zbudowana jest na planie krzyża greckiego. Istotną sprawą w tym wszystkim jest i to, że do owej rotundy przylegało palatium, co według Warto-łowskiej wskazuje, iż tam znajdowała się siedziba biskupa obrządku bizantyńskiego .
Przy próbie dania nam odpowiedzi na pytanie o charakte¬rze pierwotnego chrześcijań-stwa w Polsce dostarczyły nam da¬nych również wykopaliska archeologiczne w Przemysłu. W wyni¬ku prowadzonych badań w latach pięćdziesiątych i sześćdziesią¬tych odkryto w Przemy-ślu dwie rotundy: jedną na wzgórzu zam¬kowym z okazałym palatium, czyli rezydencją bisku-pa z przełomu IX/X wieku, drugą pod prezbiterium katedry rzymskokatolickiej. Świątynie rotundowe w Przemyślu, szczególnie ta z palatium, mają swe analogie z rotundami w Wislicy, Krakowie, na Ostrowiu Lednickim, a więc z ośrodkami, których pozostałości materialne przemawiają wyraźnie na korzyść twierdzenia o bizantyńskim charakterze chrześcijaństwa na ziemiach Polski na przełomie IX i X wieku .
Dane archeologiczne przemawiają także za tym, iż chrze¬ścijaństwo obrządku bizan-tyńsko-słowiańskim istniało nie tylko na południowo-wschodnich ziemiach Polski. Za czasów Apostołów Słowian i ich uczniów, również Śląsk pozostawał w zasięgu ich misji. A miasto Smogorzew było siedzibą biskupa . W XIX wieku na terenie dawnego Smogorzewa odnale-ziono grób biskupa, w którym znajdowała się ikona Matki Boskiej podpisana cyrylicą. Bada-cze tego zagadnienia uważają, że była ona własnością bisku¬pa obrządku słowiańskiego, zło-żona do jego grobu . Poza Wiślicą, Krakowem, Przemysłem, Smogorzewem siedziby włady-cze ob¬rządku bizantyńsko-słowiańskiego według dociekań historyków, miały znajdować się także w Zawichoście, Sandomierzu i Lubli¬nie .
Dotychczasowe nasze rozważania dotyczyły w zasadzie południowo-wschodnich ziem Polski. Spróbujmy, więc prześle¬dzić, jak wyglądała chrystianizacja innych regionów. Najstar-szy nasz kronikarz, Gali Anonim, podaje w swej kronice ciekawy przekaz, który pozwala nam przenieść się na północne ziemie Polski, na teren państwa Polan.
Rzecz ma się następująco: dwaj nieznani przybysze przy¬byli do grodu Gniezna. Mimo usilnych starań nie udało im się złożyć wizyty księciu Piastowi, zostali nawet odpędzeni w krzyw¬dzący sposób od wrót grodu. Wówczas udali się oni do ubogiego Popielą, który przyjął ich z wielką serdecznością. Odwdzięczając się za gościnę nieznani przybysze dokonali po-mnożenia jedzenia i napojów. Wtedy Popiel za zgodą przybyszów zaprosił na ucztę Piasta. Podczas tego wspaniałego przyjęcia przybysze postrzygli syna Piasta i nadali mu imię Zie-mowit .
Kim byli ci nieznani przybysze i co to były za postrzyżyny – Gali całkowicie milczy. I zdaniem m.in. ks. J. Umińskiego czyni to świadomie: „W wypadku, kiedy prawda była dlań przykra, albo mogła szkodę wyrządzić, wolał przemilczeć, aniżeli ubarwiać ją lub przeina-czać” .
Niektórzy jak np. M. Buliński, dopatrywali się w przyby¬szach misjonarzy łacińskich . Taka interpretacja nie znajduje żad¬nego potwierdzenia. Misja Kościoła Łacińskiego przed Jordanem, pierwszym łacińskim biskupem, i to biskupem misyjnym nie dzia¬łała . Przybył on do Polski dopiero w 968 roku, a siedzibą jego był Poznań. Kronikarz niemiecki bp Thietmar podaje w swej kronice (powstała ona w pierwszym pokoleniu po roku 960), że Polanie bp Jordana przyjęli wrogo, co ujmuje w słowa: „ciężką miał pra¬cę” w Poznaniu .
Postrzyżyny, o których mowa u Galia, to jedna z końco¬wych czynności rytuału ob-rządku chrztu wschodniego . Nestor historyków polskich, bp Adam Naruszewicz, biorąc pod uwagę postrzyżyny Ziemowita pisał: „Znajdujemy niektóre ślady w dzie¬jach obcych i swoich o Ziemowicie pradziadku Mieczysława, iż był on chrześcijaninem będąc od Cyryla i Metode-go, apostołów całej ziemi słowiańskiej, bądź od ich posłańców nawróconym” . Inny historyk polski – Adam Bielowski – uważa, że chrześcijani¬nem był nie tylko Ziemowit, lecz także jego syn Leszek i wnuk Ziemomysł, ojciec Mieszka I .
To, co powiedzieliśmy o Ziemowicie, pradziadku Mieszka I, pozostaje w ścisłym związku z relacją słynnego Rocznika Kra¬sińskich, w którym czytamy: „Meyescho per Cirulum et Methodium baptizatur et per Adalbertum confirmatum. Yesse dux Hun-garorum, pater sancti Stephani regis, per sanctos Cirulum et Meth-odium in fide cathesatus…” . A więc z powyższego wynikałoby, że Mieszko I, książę polski i Gejza, książę węgierski, byli ochrzczeni bezpośrednio przez św. św. Braci Cyryla i Metodego. I jak słusznie zauważył Bielowski , co w naszych czasach powtó¬rzył Klinger, mamy tutaj do czynienia z tradycją, że Mieszko i Gejza byli ochrzczeni nie przez obu braci, lecz w obrządku bizan¬tyńskim .
Skoro już jesteśmy w okresie panowania Mieszka I, spró¬bujmy powiedzieć na pod-stawie źródeł, co wiemy o jego chrzcie?
W świetle kronik i dokumentów współczesnych Miesz¬kowi I, dokładnie nie wiadomo kiedy, gdzie i w jakich okoliczno¬ściach odbył się ów chrzest. Nie wspomina o tym ani kroni-karz niemiecki, współcześnie żyjący, biskup Thietmar, ani też cytowa¬ny już wyżej kronikarz polski, Anonim Gali, piszący półtora wie¬ku później. Obaj zajmują się raczej tajemnicami małżeńskiej al¬kowy Mieszka. Dlatego nie dziwi, iż Roczniki Świętokrzyskie podają, że chrzest Mieszka odbył się w 967 roku , Rocznik Kapi¬tuły Krakowskiej – że w 966 , a Jan Długosz – że w dniu 7 marca 965 roku w Gnieźnie . Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że chrzest potężnego władcy był wydarzeniem niebagatelnym, to aż dziw bierze, skąd takie milczenie. Dlaczego w/w kronikarze nic nie wiedzą o rodzicach chrzestnych? Biorąc pod uwagę także i to, iż w ówczesnych czasach władców chrzcili arcybiskupi, a do Polski pierwszy biskup przybył dopiero w roku 968, możemy postawić kolejne pytanie, gdzie ów chrzest mógł się odbyć? W Czechach lub w Niemczech. Ale chyba w Czechach nie, ponieważ pierwsze biskupstwo powstało tam dopiero ok. 973 roku. Tym się też tłu¬maczy milczenie kronikarza Kosmasa. Mogło się to odbyć w Ratyzbonie lub Salzburgu. Gdyby jednak tak się stało, to czyżby kroni-karz niemiecki, biskup Thietmar, nie napisał, że światło wiary chrześcijańskiej spłynęło na księcia polskiego z rąk biskupów niemieckich i to na niemieckiej ziemi? Tymczasem on milczy, choć nie zupełnie. Nie nazywa on Mieszka I wprost „poganinem”, lecz „pogrążonym w różnorakich błędach pogańskich”, a Dąbrów¬ka zamiast go nawrócić na chrześcijaństwo, ciągle myślała, by go „jedynie pozyskać dla swojej wiary” . I jeszcze jeden, moim zda¬niem, ciekawy szczegół. Mieszko wciąż nosi niezmiennie swe pogańskie imię, a przecież na chrzcie musiał otrzymać imię kato¬lickich świętych!
Wyżej powiedziane może nas upoważniać do stwierdze¬nia, że Mieszko był już przed rokiem 966 chrześcijaninem, a jedy¬nie zmienił obrządek bizantyński na łaciński ze względów politycznych. Ugruntować neutralność państwa polskiego było trudno Mieszkowi przy pomo-cy cerkwi słowiańskiej, traktowanej przez biskupów niemieckich, delikatnie mówiąc, nie w pełni katolicką. Mieszko zmieniając obrządek tym samym wyjął oręż z rąk du¬chownych fran-końskich, którzy przy pomocy „oręża chrystianiza¬cji” anektowali tereny.
Zresztą to, co wyżej powiedzieliśmy o pierwotnym cha¬rakterze chrześcijaństwa pol-skiego podzielała m.in. cała hierarchia rzymskokatolicka w Polsce drugiej połowy XIX wieku, a jej pry¬mas, arcybiskup Leon Przyłuski, był inicjatorem milenijnych uro¬czystości chrztu Polski.
W związku z tymi uroczystościami ówczesny papież Pius IX wydał 21 kwietnia 1863 roku breve apostolskie, podpisane przez sekretarza stanu kardynała Antonelli’ego. W doku-mencie tym papież stwierdził, że ziemie polskie już w IX wieku zostały schrystianizowane, co należy przypisać św. Św. Cyrylowi i Metodemu. Z tej też okazji udzielił on zamieszkującym ziemie polskie „przywilejów” świętego roku jubileuszowego.
Po otrzymaniu listu papieskiego prymas Przyłuski wydał własny list pasterski, w któ-rym czytamy: „W tym roku Pańskim -1863 – tysiąc lat się kończy jak ziemia, na której miesz-kamy, pierwsze początki wiary świętej wzięła. Dwaj bowiem bogobojni biskupi, Cyryl i Me-todiusz, święci, zanieśli ją do szczepów sło¬wiańskich w roku po Chrystusie 863, a od nich przyszła i do na¬szych przodków… Od niepamiętnych już czasów obchodzi się aż do dziś 9 marca w archikatedrze gnieźnieńskiej uroczystości Cyry¬la i Metodiusza, jako Patronów i Apostołów Polskiego narodu…”.
Na pytanie o pierwotny charakter naszego chrześcijaństwa promień światła rzucają wydarzenia związane ze śmiercią św. Metodego (885) oraz wynikłe konsekwencje geopoli-tyczne po upadku w 906 roku państwa wielkomorawskiego.
Czynniki niemiecko-łacińskie z racji prestiżowo-ambicjonalnych i politycznych do-prowadziły do tego, iż w 886 roku, a więc w rok po śmierci arcybiskupa Velehradu, św. Meto-dego, papież Stefan VI formalnie likwiduje organizację kościelną wschodniego chrześcijań-stwa .
Z Moraw zostali wypędzeni najbliżsi uczniowie św. Metodego, a mianowicie: Gorazd, Kliment, Naum, Angelariusz i Wawrzyniec. Część z nich, jak Kliment, Naum i Angelariusz zna¬lazła schronienie w Bułgarii. Natomiast o Goraździe i Wawrzyńcu zaginął, do pewnego czasu, wszelki ślad. Franciszek Dvornik, wybitny znawca zagadnienia chrześcijaństwa cyrylo-metodiańskiego uważa, że św. Metody na swego następcę wyzna¬czył Gorazda. I dlatego nie ma tego biskupa wśród pozostałych wypędzonych z Moraw najbliższych współpracowników św. Metodego . Arcybiskup Gorazd, zwierzchnik metropolii velehradzkiej, szukał zapewne schronienia w najbliższym sąsiedztwie Wiel¬kich Moraw. Nasi, ale nie tylko, mediewiści uważają, że Gorazd znalazł właśnie schronienie w Malopolsce , a stolica jego był Kra¬ków lub Wiślica. Może właśnie, dlatego po dziś dzień zachowały się w Małopolsce nazwy takich miejscowości jak Gorazdów, Gorazdówka, Gorażdż .
Wyżej wymienione dane o Goraździe potwierdza odnale¬ziony w czasie II wojny świa-towej „Kalendarz Wiślicki” , w którym pod datą 17 lipca występuje św. Gorazd , zastąpio-ny w XIV wieku pamięcią Andrzeja Świrada, pustelnika z XI wieku. A więc zacieranie imion współpracowników św. Metodego imionami innymi świadczy raczej na korzyść twierdzenia o bizantyńskim nurcie pierwotnego chrześcijaństwa na ziemiach polskich.
Innym ważnym wydarzeniem, wspomnianym wyżej, był upadek państwa wielkomo-rawskiego w 906 roku. Według Konstantyna Porfirogenety, geografa, cesarza bizantyńskiego, w wy¬zwolonym kraju Wiślan znalazła schronienie ludność Moraw. Historycy uważają, iż właśnie wówczas przeniósł się do Małopol¬ski, konkretnie do Krakowa, biskup obrządku bi-zantyńskiego z Nitry. W Kalendarzu Krakowskim, przepisywanym historycy Gumplowicz i Lanckorońska – starano się o to, by usunąć wszystko to, co wskazywałoby na niełacińską przeszłość Krako¬wa. Mimo takich intencji w wyżej wymienionym kalendarzu za¬chował się pewien szczegół, który świadczy o pierwotnym charak¬terze chrześcijaństwa w Polsce. Pod datą 8 października jest wy¬mieniony św. Dymitr . Biorąc pod uwagę, że ten święty był patro-nem Salonik, rodzinnego miasta Św. Św. Cyryla i Metodego, staje się jasnym, kto przeszczepił kult tego świętego na grunt polski.
Na temat twierdzenia o bizantyńskich początkach naszego chrześcijaństwa świadczy także „Katalog Biskupów Krakow¬skich”, w którym przed pierwszym łacińskim biskupem Krakowa, mianowanym przez metropolię gnieźnieńską w 1000 roku, figuru¬ją dwaj biskupi o imionach nie występujących w Kościele Za¬chodnim, a mianowicie Prohor i Prokop . Ks. Umiński zajmując się przeszłością historyczną tych dwóch biskupów podaje, iż nale¬ży pamię-tać, że w Kościele rzymskim św. Prokop został kanoni¬zowany dopiero w 1204 roku przez pa-pieża Innocentego III, a więc tym samym biskup krakowski z IX czy X wieku nie mógł być biskupem łacińskim. Natomiast, co do pierwszego biskupa z katalogów krakowskich, nie miał on żadnych wątpliwości, że jest to imię biskupa obrządku bizantyńsko-słowiańskiego .
I jedynie w tym kontekście należy widzieć notatkę kroni¬karza Galia o istnieniu w Pol-sce za czasów Bolesława Chrobrego jakiejś drugiej metropolii: „… rex Bolezlauz … quod suo tempore Polonia duos metropolitanos cum suis suffragancis continebat” . Cytowany wyżej J. Umiński w związku z tym pisał: „… panuje jak gdyby sprzysiężenie na temat tej drugiej me-tropolii. Dlaczego współcześni kronikarze całkowicie o tym milczą? Chociaż nie wszyscy. Na przykład w kronice Kosmasa pod rokiem 1022 czy¬tamy o „perrsecutio christianorum” za cza-sów Bolesława Chro¬brego . Znajduje to także potwierdzenie w kronice Polikarpa, mni¬cha kijowskich pieczar, pt. „Żywot Mojżesza Węgrzyna” gdzie czytamy, co następuje: „Bolesław Chrobry wzniecił prześladowa¬nie wielkie na mnichów i wszystkich z kraju swego wypędził. Ale Bóg pomścił się wkrótce za służebników swoich. W jedną, bowiem noc skończył nagle Bolesław a wtedy wybuchł rokosz wielki w całej ziemi łąckiej. I powstawszy ludzie pozabijali biskupów swoich i bojarów…” . Lehr Spławiński komentując wzmianki w ww. kronikach podaje, że Bolesław Chrobry wpadł w konflikt z du¬chowieństwem zakonnym i wygnał z kraju wszystkich mnichów . Należy zaznaczyć, że jest to dość dziwne stwierdzenie jak na tego ka-libru uczonego. Bolesław Chrobry twórca i organizator Kościoła łacińskiego w Polsce , który od wielu lat zabiegał w Rzymie o koronę, dopiero po wypędzeniu mnichów otrzymuje ją w nagrodę od papieża! A może on nie wypędził wszystkich mnichów, a tylko jakichś mnichów, niemiłych Rzymowi, a może właśnie tymi mni¬chami byli duchowni obrządku bizantyńskiego?

image_pdfimage_print