Monastycyzm Rumunii.

Podczas letnich wakacji w dniach 1-10 lipca 2019r.  parafianie lubińskiej Cerkwi odwiedzili Klasztory Rumunii.  W ostatnim czasie  było to kolejne  duchowe doświadczenie poza  Poczajewską Ławrą,   Ziemią Świętą  i ten kolejny wspólny integrujący nas prawosławnych wyjazd  do Rumuni. Wyjazdy  parafian do takich miejsc to żywa nauka  Ewangelii i umocnienie  wiary.  W tym roku  osobiście  brałem udział w dwóch  połomniczestwach, niemniej jednak na tych organizowanych przez naszego proboszcza można było zauważyć  jaka jest zintegrowana wspólnota  parafian wokół  prawosławnej lubińskiej Cerkwi.  Dzięki Bogu minęły lata, kiedy to jako  prawosławni  już nie musimy się  obawiać,  jak niekiedy  nasi rodzice  w pierwszych latach po wojnie. Dziś tworzymy  nowe  struktury własnej parafii, zachowując własną tożsamość z której jesteśmy dumni.

Opisuję ten wyjazd, tak jak najlepiej umiem, na pewno  ktoś inny lepiej by to zrobił.  Może nie wszystko jest w porządku chronologicznym, jak mówimy po łemkowsku, za poriadkom. Proszę zatem o wybaczenie. Dziękuję bardzo za pomoc w opisaniu tego wyjazdu, proboszczowi ks. Bogdanowi,  Pani Eleny Larco przewodniczki która była moją recenzentką, Pani Oli Horoszczak która przesłała mi zdjęcia, Pawłowi Stafiniakowi, który swoja radą pomógł wyjaśnić niektóre wątki historyczne, i wszystkim którzy mnie namawiali do napisania.

  1. WYJAZD I PIERWSZY DZIEŃ W RUMUNI

Wyjazd do Rumuni  był chęcią poznania  Monastycyzmu Rumunii. Zatem 30 czerwca 2019 roku  w niedzielę po Świętej Bożej Liturgii  autokarem po zapakowaniu walizek wyjeżdżamy spod lubińskiej Cerkwi. Mamy przed sobą wyznaczona trasę około 3,6  tyś km. do przyjechania. Pierwszym naszym przystankiem była Krynica Zdrój.  Po noclegu w Krynicy, czekała nas Rumunia trasa przez Słowację, Węgry do Oradei w Rumuni to nasz był pierwszy przystanek w Rumunii. Rumunia od 14 grudnia 1955 członek  ONZ od 29 marca 2004 roku Rumunia jest członkiem NATO, a od 1 stycznia 2007 w  Unii Europejskiej. Po przyjęciu do UE Rumunia stała się siódmym według liczby ludności krajem wspólnoty. Rumunię zamieszkuje ponad 21mln.  ludzi, z czego około 55% w miastach. W wyniku burzliwej historii struktura narodowościowa kraju jest bardzo zróżnicowana. Rumuni stanowią ok. 90% wszystkich mieszkańców kraju, a największe mniejszości etniczne to Węgrzy i Romowie.  Jest krajem dynamicznie rozwijającym.

W poniedziałek   po południu, szczęśliwie dojechaliśmy do Oradei podróż była bez problemów. Zakwaterowanie w  Hotelu Irys obiadokolacja i czas wolny. Niektórzy skorzystali z wyjazdu do wód termalnych oddalonych o 8 km od Oradei.  Na drugi dzień we wtorek zwiedzamy miasto Oradeę: Rynek, Plac   1 grudnia 1918 r – który jest Narodowym Dniem Rumuni, za czasów Króla Ferdynanda I był Placem Niepodległości. Piękne odnowione kamieniczki, robimy zdjęcia  przy pomniku Ferdynanda I  Intreegitorul  Rege Romanieni 1914 – 1927.  Ferdynand został  królem Królestwa Rumunii 10 października1914r. r. Ferdynand I kierował Rumunię w czasie pierwszej wojny światowej.  Pod koniec wojny Rumunia zakończyła proces scalania państwa narodowo-unitarnego, łącząc Besarabiię, Bukowinę i Siedmoiogród ze Starym Królestwem. To wszystko opowiada nam nasza przewodniczka rodowita Rumunka, mieszkanka Oradei   Elena Larco,  która świetnie  mówi po polsku  i jeszcze lepiej zna historie swego kraju,  Rumunia to 90 % wyznania prawosławnego. Na rynku oglądamy dwa pomniki patriarchów stojących naprzeciwko siebie z krzyżami w dłoniach.  To patriarcha prawosławny  EPISCOP  ROMAN CIOROGARIU 1852 – 1936, oraz katolicki EPISCOP DEMETRIU RADU 1862 – 1920. Za ich plecami są świątynie. Oglądamy Katedrę Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny,         to chrześcijańsko-prawosławna Cerkiew z księżycem, zbudowana w latach 1784 -1790. W katedrze na wieży Cerkwi znajduje się unikalny w Europie mechanizm,   który  przesuwa kulę o średnicy 1 m, kształt księżyca, pomalowany jest w połowie na czarno, w połowie na złoto. Kula ta porusza się po obrocie księżyca wokół Ziemi i pokazuje poprzez swój ruch wszystkie fazy Księżyca. W Cerkwi  oglądamy przepiękne malowane freski, ikony, piękność tej świątyni jak i później każde Cerkwie,  które oglądaliśmy  nie da się opisać, nie potrafię,  to trzeba zobaczyć, wymodlone Ikony. Za pozwoleniem  Mniszki robimy wspólne zdjęcie.  Wznosimy modły do Matki Boskiej  i świętych, o dar zdrowia dla swoich najbliższych o pomyślność, o to wszystko  z jakimi intencjami przyjechaliśmy  tutaj do miejsc świętych.  To nasze pierwsze spotkanie w takiej pięknej Cerkwi,  chwilę siedzimy w ławkach zapatrzenie w ikony i w zadumie oglądamy. Na twarzach widać powagę i kontemplację,  nad tym co tu widzimy  w Cerkwi, a to co jest na zewnątrz, są to dwa różne światy. W małej witrynie obok Cerkwi  oglądam drzewo Chrześcijaństwa, piękne namalowane drzewo z oderwaną  gałęzią , która  pokazuje nam,  jak od bolesnej daty 1054 roku, została  oderwana gałęź zachodu  od  drzewa chrześcijaństwa  na którym pozostał wschód, a odszedł zachód od wschodu. Nie wiele osób przy tym się zatrzymuje, taką samą widziałem  przy wejściu do Monastyru w Poczajewie.  Pani Elena dalej prowadzi nas po pasażu handlowym zwanym „Czarny Orzeł” kamienica o tej samej nazwie była budowana  w latach 1906 – 1908. Dalej zwiedzamy kompleks Monasteru żeńskiego oddalony kilka kilometrów  od Oradei, który składa się z starej drewnianej Cerkwi zabytek historyczny Św. Paraskiewy i Św. Michała i Św. Gabriela –  XVIII wiek. Nowej Cerkwi „ Zaśnięcie Bogurodzicy”. To co zobaczyliśmy nie tylko we wnętrz Cerkwi, ale to, co zobaczyliśmy na zewnątrz, jak  elewacja  Cerkwi jest pomalowana motywami  z starego  i nowego testamentu, to unikat na skale światową, podziwiamy i nie możemy się napatrzeć. Podobnie jak opowiada nad przewodniczka  jest wymalowana Cerkiew pod wezwaniem św. Jerzego znajdująca się w miejscowości Voronet  na Bukowinie. Cerkiew monastyru wraz z innymi malowniczymi świątyniami Bukowiny wpisana jest na listę światowego dziedzictwa UNESCO.  W monasterze tym przebywa 75 mniszek, które prowadza  warsztaty krawieckie, hafciarskie i malarskie. Kupujemy przepyszne bułeczki i chleby wypieku z monasteru. Oglądamy najstarszą Cerkiew  która ma ponad 350 lat. Przepięknie zadbany Monaster, pełno kwiatów, czysto, piękne wysokie świerki rosną tak, aby dawały chłód  i cień pątnikom. Bardzo pięknie są namalowane freski świętych w środku Cerkwi. Wchodzimy do środka całujemy ikony i prosimy o błogosławieństwo. Oczy świętych patrzą na nas, a my musimy sobie odpowiedzieć z jaka wiara przychodzimy i o co prosimy. Tylko Bóg przez ikony jest naszym  jedynym lekarstwem na skołataną dusze i nasze problemy.  Na  obrazach  widzimy    życie Jezusa, życie świętych ze starego i nowego testamentu. Po Cerkwi oprowadza nasz mniszka a  Elena tłumaczy, my cierpliwie  i z uwaga słuchamy. Nie można się nadziwić nad przepięknymi freskami  nad kolorystyką, barwą i półcieniami obrazów które są namalowane, nie tylko pokazane  jest życie świętych, ale też  osób z historii Rumuni którzy zostali świętymi.  Nasza przewodniczka Elena ma dla nas niespodziankę, po drodze do Moisei chce nam pokazań jeszcze cmentarz nie taki zwyczajny cmentarz,  bo każdy z nas wie jak wygląda  cmentarz,  jest smutnym miejscem wiecznego spoczynku, chce nam pokazać, jedyny chyba cmentarz na ziemi Wesoły Cmentarz. Na czym ten fenomen polega, że jest nazywany Wesołym Cmentarzem, jego historia jest taka. W 1935 r., miejscowy artysta Stan Ioan Patras  grób nr 22 po raz pierwszy wykonał „wesołe”  epitafium dla swojej teściowej. Po śmierci mistrza w 1977 roku prace kontynuuje jego uczeń Dumitru pop Tincu. Wesoły cmentarz jest w miejscowości  Sapanta okręgu Maramuresz w północnej części Rumunii, około 2 km od granicy z  Ukrainą  Pośrodku Cmentarz ( rum. Cimitirul Vesel) jest Cerkiew. O wyjątkowości cmentarza w skali Europy stanowią unikalne kolorowe, drewniane nagrobki, na których wyrzeźbione są scenki z życia pochowanych tam mieszkańców wioski, często opatrzone dowcipnymi wierszykami mówiącymi o zmarłych lub przyczynach, z powodu których rozstali się z życiem.

Po zwiedzeniu  cmentarza jedziemy do  monasteru żeńskiego do Barsany.

  • BARSANA

Monaster Barsana jest odległy do Moisei ok. 30 km dojeżdżamy do niego jest już po południu Widzimy dachy monasteru pokryte  gontami, a ściany niektórych budynków wykonane z grubych drewnianych bali, a niektóre ściany  budynków są pomalowane na biało, jest pięknym kontrastem przy zachodzącym słońcu.    Podziwiamy, bo słowo zwiedzamy tutaj  nie pasuje,  robimy zdjęcia   i modlimy się, nie możemy się nadziwić malowidłami w Cerkwi, czystością i takim stoickim spokojem jakby tutaj jest, tutaj czas się zatrzymał. Wokół piękne ikony, robię zdjęcia każdej ikonie, nie wiem czy kiedykolwiek jeszcze tutaj przyjadę, czy jeszcze to wszystko zobaczę.  Robię zdjęcie mojemu patronowi  Archaniołowi   Michałowi oby czuwał nade mną w tym doczesnym życiu. Monaster Bârsana jest jednym ze skarbów budowy  drewnianej  w Marameriszu, wpisanym na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO i jest wizytówką powiatu Maramureș w Rumunii. Monastyr położony jest w gminie, o tej samej nazwie co klasztor. Cerkiew p.w. Dwunastu Apostołów    została wybudowana w 1720 roku, i jest wpisana także na listę  UNESCO.  Wieża cerkwi ma 56 m wysokości. Powstanie Monastyru datuje się na rok  1326 r., kiedy to król węgierski Karol de Anjou ofiarował Bârszanie prawa własności.  Jest tych Cerkwi  o wiele więcej, a jedna piękniejsza od drugiej zachwycają  swoim niepowtarzalnym urokiem.  Cerkiew ta nie została tu zbudowana, została przeniesiona w 1806 roku z Góry Jbar, która służyła jako cmentarz dla ofiar dżumy. Według legendy zmarli również przenieśli się pod ziemię w dół doliny, aby mogli spokojnie spoczywać przy  Cerkwi. Przy zachodzie słońca żegnamy  Monaster oazę spokoju i modlitwy w którym modli się 10 mniszek. Obiadokolacje  jemy w Domu Joana  w gospodarstwie agroturystycznym niedaleko,  tylko 3 km od monasteru  Moisei gdzie mamy nocleg. Po śniadaniu ruszamy w dalsza podróż do Monasteru  Moisei, jest jedną z najstarszych gmin w okręgu maramuresz, potwierdzoną po raz pierwszy w 1213 roku.  Monastyr został  założonego w 1672 roku, i w takim kształcie pozostał  do  1948 roku w oparciu o Cerkiew Narodzenia  Najświętszej Marii Panny  z 1911 roku. Ale jego historia sięgają do 1694  roku. W latach 1910 – 1911 wybudowano nowa Cerkiew,  bramę wjazdową  i mury obronne. Niestety w monastyrze są tylko 4 mniszki. Widząc pięknie prowadzony Monaster, wokół  czysto, dookoła kwitną kwiaty,  padła od pielgrzymów propozycja zebrania ofiary, rumuńskich Lei  i przekazania w darze  dla Monasteru. Ja przekazałem swój   kotylion z wizerunkiem naszej lubińskiej Cerkwi, który otrzymaliśmy przed wyjazdem od ks. Bogdana i dałem go  mniszce na pamiątkę z okazji  naszego pobytu.  Ofiarę na monaster złożoną przez pielgrzymów  zostawiliśmy w Cerkwi. Mniszka opowiedziała nam o pożarze Cerkwi i o cudownym ocaleniu ikony  Matki Boskiej, Cerkwia spłonęła a Ikonę  ogień nie ruszył. Był to cud.   Obecnie Ikona ta jest w tym klasztorze naprestolną Ikoną.

W drodze do Monastera Neamt Pani Elena zaproponowała nam zwiedzenie Muzeum pisanek z całego Świata. I jak tu nie skorzystać, jedziemy  do VAMA BUCOWINA Egg Museum Muzeum Pisanek, Kraszanek, jak  zwal tak zwał po prostu malowane jajka  z całego Świata. Niesamowite wrażenie od bardzo małych do ogromnych. W samym sercu Bukowiny, oglądamy  najbardziej zróżnicowaną i liczną kolekcję barwionych i zdobionych jaj w Rumunii i jedną z najważniejszych w Europie . W muzeum znajduje się ponad 7000 jaj z całego świata wyświetlanych w 22 szklanych gablotach; podziwiamy  jajka zebrane z międzynarodowych wystaw (w wyniku 28-letniego osobistego uczestnictwa w różnych międzynarodowych wystawach) i jajka z Bukowiny z unikalnymi, starymi motywami i wzorami odziedziczonymi po naszych pradziadkach. Cała szklana gablota wyświetla jajka z bardzo starymi motywami   i wzorami z Vamy, do dekoracji których użyli wyłącznie barwników roślinnych, które są dość jasne nawet do dziś. Kolejna szklana gablota ponownie pokazuje kolory specyficzne dla Vamy wraz z różnymi elementami kultury z Bukowiny. W drugim pokoju oglądamy malowane jajka z całego świata malowane  różnymi stylami i technikami dekorowania jaj z 79 krajów. W kolekcji znajdują się: jaja ptaków, jaja gadów, jaja wielkogabarytowe i małe (emu, nandu, żółwie, krokodyl, flaming, geko, struś, kuropatwa, wróbel, jaja gołębie) lub jaja porcelanowe. Oglądamy tez malowanki  z Polski, takie nasze Łemkowskie. Po takim zwiedzaniu muzeum jajek to mi się w głowie kreci, jeszcze takich malowanych jajek w takiej liczbie nikt z nas na pewno  nie widział. A może by spróbować tak u nas w naszej parafii coś podobnego zrobić, przecież my też potrafimy pięknie malować pisanki a najlepiej może świadczyć że w Parafii jest prowadzona przed świętami przez panią Alinę Hantyszak, Emilię Repeła oraz inne nasze parafianki.

Dojeżdżamy do Monasteru Neamt  tutaj śpimy  trzy noce. To taka nasza  baza wyjazdowa po monastyrach, przed obiadokolacją idziemy jeszcze do klasztoru mnichów, aby się pomodlić. Nocleg, czas szybko mija  po porannej modlitwie i śniadaniu jedziemy dalej. Monaster Neamț – jeden z najstarszych i najznaczniejszych klasztorów rumuńskich znajdujący się na terenie historycznej Mołdawii w Okregu Neamt 10 km na zachód od miasta Taru Neamt, pełna nazwa monaster Wniebowstąpienia Pańskiego Nowy Neamţ (rum.  Mănăstirea Înălțarea Domnului Noul Neamţ, ros. Ново-Нямецкий монастырь) –prwosławny klasztor męski  wzniesiono rozbudowany kompleks zabudowań klasztornych z soborem Wniebowstąpienia Pańskiego (budowany w latach 1867–1878), cerkwiami Podwyższenia Krzyża Pańskiego (1875–1876) i Zaśnięcia Matki Bożej (1902–1905), nadbramną dzwonnicą oraz obiektami mieszkalnymi i użytkowymi. Klasztor powstał na początku XIV wieku jako jeden z pierwszych w młodym państwie mołdawskim. Za czasów Piotra I Muszatowicza   wybudowano pierwszy kościół kamienny, ale dopiero za czasów Stefana III Wielkiego  uzyskał obecną formę. Klasztor słynął z jednej z największych w ówczesnej Mołdawii bibliotek  i pracowni ikon.

W monasterze znajduje się cenna, ponad 600-letnia biblioteka z blisko  11 000 woluminów, zbiór ikon i innych dzieł sztuki prawosławnej. Rano o  5 idziemy do Cerkwi na jutrznię i Świętą Boską Liturgię, po liturgii mamy śniadanie i dalej w drogę. Z okien autobusu oglądamy piękne widoki, trochę przeszkadza nam poranna mgła po nocnym deszczu. Wczoraj był upał 30 parę stopni a dzisiaj  zaledwie 16 0 C  ale na wysokości 1314 m n.p.m. piękne góry Karpaty. Jesteśmy wypoczęci najedzeni, dopisuje nam humor. Po cichu modlimy się prosząc Pana Boga o zdrowie swoje, najbliższych, szczęśliwą podróż. Każdy z nas ma swoja prośbę, każdy z nas niesie swój krzyż. Oglądamy przez szyby  autobusu porośnięte jodłami góry Karpaty, nie skażone, czyste powietrze. Niektórzy z nas  rozmawiają, wysyłają esemesy a Pani Elena nie strudzona zaczyna opowiadać  kolejna historię  Rumuni, historię monasteru do którego zmierzamy. Ks. Bogdan,  ojciec duchowy i organizator pielgrzymki,  czuwa nad nami aby wszystko było dobrze.

Zatrzymujemy się w Klasztorze Secu, to 500-letnia rumuńska osada prawosławna. Pierwsza pustelnia została wzniesiona w 1530 r. Budynki, które są w klasztorze Secu, zostały zbudowane w 1602 r. Przez Nestora Ureche. Cerkiew klasztoru Secu została zbudowana w 1602 roku w kształcie prostokątnego miasta, pośrodku otaczających  murów. W roku 1821 miała miejsce ostatnia bitwa między Turkami a Eteristi. Tureccy wygrali bitwę i spalili Cerkiew. Większość budynków i Cerkiew została odbudowana wraz z kaplicą św. Mikołaja. W roku 1832 na miejscu starej drewnianej Cerkwi wybudowano nową  wykonaną z kamienia  p.w. Narodzenia Jana Chrzciciela . Najważniejszą ikoną klasztoru Secu jest Ikona Matki Boskiej. Ta ikona była darem władcy Vasile Lupu w 1647 roku jako znak szacunku dla Mitropolitul Varlaam.  Ikona została przywieziona z Wyspy Cypryjskiej i jest znana jako ikona cypryjska . Przykładamy się do Ikony i prosimy o łaski, wstawiennictwo u Przenajświętszej Bogurodzicy.  Na kolanach  przechodzimy pod obrazem na drugą stronę, to taki zwyczaj  oddawania czci i prośby o wstawiennictwo przed  Ikoną Mastki Boskiej. Zwyczaj ten, przechodzenia pod ikoną nie jest u nas w  Cerkwiach  upowszechniony.  Kupujemy świece i zapalamy ich poza Cerkwią w miejscach do tego przygotowanych, za spokój  duszy umarłych i  za zdrowie   i  pomyślność żyjących. W każdym miejscu gdzie tylko  znajdujemy zapalamy świece.

Dalej jedziemy  do Monastyru SIHASTRIA. Na terenie na którym  położony jest klasztor w XVII w. osiedlali się mnisi z  monasterów Neamt Secu i Agapia, którzy pragnęli prowadzić surowsze życie pustelnicze w skicie.  Biskup Huşi Gedeon w 1655 wybudował im pierwszą cerkiew. W latach 50. XVII w. w skicie przebywało siedmiu mnichów. Wskutek najazdów tatarskich monaster został całkowicie zniszczony. Nową cerkiew w tym miejscu wzniósł w 1734 roku biskup Romanu Gedeon.  W latach 1824–1826 z inicjatywy metropolity mołdawskiego Beniamina w skicie wystawiono murowaną cerkiew, dzwonnicę oraz budynek z celami mnichów, całość zaś otoczono murem z jedną bramą wjazdową. W 1837 roku zbudowano również drewnianą cerkiew świętych Joachima i Anny. Po 1989 roku wspólnota monasterska liczyła 140 mnichów i posłuszników ; na początku XXI w. było ich ok. 120. Obecnie Mnisi zajmują się pisaniem ikon, tworzeniem literatury religijnej i teologicznej, pracują w gospodarstwie i w lesie. Klasztor jest jednym z najważniejszych ośrodków religijnych  i pielgrzymkowych w Rumuńskiej Cerkwi Prawosławnej końca XX w. i początku XXI w. o znaczenia monasteru przemawia sława świętych starców, jaką cieszyli się już za życia  w XX w. archimandryci Joannicjusz ( Balan) i Kleafas ( Ilie).  Wchodzimy do Monasteru w którym nie ma bogactwa doczesnego, ale jest ogromne niewyobrażalne bogactwo duchowe. Wita nas bardzo serdecznie     ks. protojerej Nifon Burlacu, po krótkiej modlitwie  wraz z ks. Bogdanem i po pobłogosławieniu nas otrzymujemy namaszczenie świętymi olejkami. Opowiada   o życiu wielkiego mnicha  o jego ogromnej pobożności. Ojciec Kleofas wychował się w małej rumuńskiej wiosce w północnej Mołdawii w Bukowinie, najbardziej religijnej część kraju. Dni liczone były nie według  kalendarza świeckiego ale  według porządku świąt cerkiewnych. Nawet dzisiaj, kiedy w dzień świąteczny przejeżdża się przez jego wioskę, zobaczyć można całe rodziny siedzące na ławkach przed domami  swoich obejść, rozmawiając z sąsiadami, podczas gdy dzieci bawią się opodal. W święta nikt nie pracuje. Jest takie rumuńskie powiedzenie – wieczność urodziła się na wsi.   wspomina  ks. protojerej Nifon Burlacu, zawsze kiedy rozmyślam o tym, że spotkałam ojca Cleopę osobiście – nie jeden raz, ale wielokrotnie – zdaję sobie sprawę, że napotkałam człowieka, który poznał Boga i który żył w Raju nawet będąc tutaj na ziemi. Spotkałam kogoś, kto otrzymał duchową pełnię poprzez dorastanie w tradycyjnym prawosławnym społeczeństwie. Ta pełnia została wszczepiona w jego młodą duszę nie tylko przez wielką religijność Rumunów, ale również przez wszystkie aspekty wiejskiego, codziennego życia. I tak mały pasterz wzrastał i rozwijał się w harmonii z otoczeniem, rzadko spotykanej we współczesnym świecie.  Nie był produktem współczesnych społeczeństw, jego dusza nie była zdeformowana poprzez nieustanne oddziaływanie telewizji i komputerów. Zamiast tego, jego duszy pozwolono rozkwitnąć, a jego umysł i myśli były odbiciem obrazów piękna i świętości w ciszy natury. Zdolności jego duszy, takie jak umiejętność widzenia działalności Boga w Jego stworzeniach i skromność prawdziwej mądrości, pozostały niewypaczone. Odwiedzamy pokój w którym mieszkał mnich Kleofas ( Ilie), bardzo skromy, łóżko szafka, stoliczek, pokój gdzie się modlił gdzie spowiadał. Jego charyzma była wielka z jednoczesną skromnością i pokorą. Był człowiekiem bardzo ciepłym, cierpliwym, kto go raz poznał, jak opowiadał ks. Nifon Burlacu,  zapamiętał Go do końca życia, na zawsze.  Już za życia był traktowany jako święty, chociaż on za świętego się nie uważał. Po zwiedzeniu pomieszczeń św. Kleofasa, gdzie żył i umarł, udaliśmy się na cmentarz  do miejsca Jego wiecznego spoczynku, tam gdzie są chowani  są wszyscy mnisi, tam wraz z naszym proboszczem wzniślismy nasze modlitwy do świętego.

  • MONASTER AGAPIA 5 LIPIEC

Jak ten czas szybko leci, wkrótce będziemy wracać do domu ale dzisiaj jesteśmy w Monastyru Agapia, jest jednym z najważniejszych  monastyrów zakonnic prawosławnych w Rumunii który powstał w latach 1641-1643. Monaster jest znany na całym świecie ze względu na malowidła wykonane w 1858 r. przez wielkiego rumuńskiego malarza Nicolae Grigorescu. Początkowo był zamieszkiwany przez mnichów, ale w 1803 roku przekształcony w  monastyr żeński. Agapia składa się z dwóch monastyrów: Agapii na Wzgórzu zwaną Agapii Starożytną założonej w 1527 r. i bardziej znaną  Agapii z Doliny lub Nowej Agapii, zbudowanej w latach 1642-1647.

Przez stulecia klasztor Agapia doznawał wielu cierpień z powodu licznych kradzieży, pożarów i zniszczeń, ale zawsze był przebudowywany i wzmacniany. W obrębie murów klasztoru Agapia mieszka ponad 400 zakonnic, które pracują na polach mając 50 ha ziemi, uprawiają ogrody warzywne, prowadzą piekarnie, szklarnie, piszą ikony, tkają  dywany i haftują. Starają się być samo wystarczalne. Klasztor Agapia jest bardzo znany z wykładzin dywanowych i hafciarskich. A wyjątkowością tego klasztoru jest to, że każda mniszka w domu którym się nim opiekuje jak również swoim małym ogródeczkiem przy domku. W klasztorze znajduje się muzeum, ze starymi ikonami z XVI, XVII i XVIII w. Są tam też stare książki oraz rękopisy i dywany w stylu mołdawskim wykonane w warsztacie klasztornym. Odwiedzając ten  klasztor odczuwamy  ogromny spokój i znowu cisze. Pijemy z kranu  zimną i bardzo smaczna wodę.  Wokół piękne kwiaty, starannie przystrzyżone trawniki, to taka oaza duchowości, spokoju i nieba na ziemi. Po zwiedzeniu i napiciu  dobrej zimnej wody, wracamy do autobusu i dalej w drogę do Varatec, Monastyru  żeńskiego.

  1. MONASTER VĂRATEC

Monaster Văratec –prawosławny  żeński monaster w okregu neamt, w odległości ok. 12 kilometrów od Targu Neamt. Klasztor Văratec został założony przez mniszkę Olimpiadę, która przybyła  z monasteru Durau w latach 80. XVII w.  W 1794roku  mniszki wzniosły niewielką drewnianą świątynię. Wspólnota powiększyła się, gdy dołączyły do niej mniszki ze skitu Topolița. Pierwsza monasterska cerkiew pod wezwaniem Zaśnięcia Matki Bożej została zbudowana w latach 1808–1812. Olimpiada zmarła  w 1842 roku .  W 1844 zbudowane zostały nowe cerkwie Narodzenia św. Jana Chrzciciela oraz Przemienienia Pańskiego (na terenie klasztornego cmentarza), ufundowane przez mniszkę Eufrozynę (Lazu), a także kaplicę św. Mikołaja.

W 1857 w klasztorze przebywało 700 mniszek, czynne były cztery świątynie . W 1900 roku  klasztor został zniszczony przez pożar.   W latach 60. XX wieku w monasterze otwarte zostało muzeum sztuki sakralnej. Eksponowane są w nim zabytkowe ikony, szaty i utensylia liturgiczne, krzyże, dekoracyjne elementy wystroju cerkwi. Najstarsze ikony pochodzą z XV i XVI stulecia  Od początku XIX w. do 1860 roku przy monasterze istniała szkoła żeńska, zaś na początku XX wieku utworzono w nim szkołę dla dorosłych kobiet oraz seminarium duchowne dla mniszek  Na początku XXI w. w klasztorze przebywało 440 mniszek i posłusznic; jest to jeden z największych monasterów żeńskich prowadzonych przez Rumuński Kościół Prawosławny.  Kompleks monasterski wzniesiony jest w tradycyjnym stylu mołdawskim   z elementami, które pojawiły się w nim w XVIII – XIX w. Drewniany złocony ikonostas w głównej świątyni wykonał w 1816 roku Constantin Zugravul.  Freski we wnętrzu cerkwi wykonał w latach 1968–1969 Arintiu Avachian. Jego malowidła zastąpiły dwie starsze dekoracje, wykonane w 1844 roku  oraz w 1882  roku.

Târgu Neamţ to miasto w północno-wschodniej Rumunii. Na obrzeżu miasta na wysokiej skale znajdują się  ruiny średniowiecznego zamku obronnego. Zamek został wzniesiony przez hospodara mołdawskiego Piotra Muszata w XIV wieku. W ciągu kolejnych wieków z uwagi na swoje strategiczne położenie zamek wielokrotnie oblegany była przez wojska tatarskie i tureckie  a także polskie. W 1691 roku  zamek mimo  bohaterskiej obronie, został zdobyty przez  wojska polskie dowodzone  przez Jana III Sobieskiego. Zamek był we władaniu do 26 stycznia 1699 roku czasu podpisania pokoju w Karłowicach. Oglądaliśmy odrestaurowane i zabezpieczone ruiny zamku a Pani Elena  opowiadała nam o jego historii. Największe wrażenie na nas robił wiodący do bramy głównej wybudowany nad fosą długi most w kształcie łuku. Ale oby zdobyć zamek i zobaczyć go,  trzeba było wejść stromo do niego, była to dla nas  zdrowa i potrzebna gimnastyka, gdzie przez wiele godzin  siedzieliśmy  w autobusie.

W drodze do monasteru żeńskiego  Jassi zatrzymujemy się  w  Ruginoasa aby obejrzeć Pałac Cuza, książę ten  przyłączył  24 stycznia 1859 r Mołdawię  i Wołoszczyznę  do Rumunii. Pałac  Alexandra Ioana Cuza   w  Ruginoasy to neogotycka  zbudowana , który do 1804 roku należał do rodziny Sturdza. Pałac jest jednokondygnacyjnym budynkiem w kształcie kwadratu z czterema symetrycznymi fasadami, szerokimi i prostymi, oraz balkonami ze wszystkich stron wspartymi na kamiennych płytach.  Centralna klatka schodowa jest obecnie zbudowana z drewna. Pałac stanowi obecnie muzeum. Wieś Ruginoasa  oddalona  jest o 60 km na zachód od Jassy, między Târgu Frumos i Pascani  i  ma stare pochodzenie, pierwsze  dokumenty pochodzą  z 1596 roku. Pałac Ruginoasa został oficjalnie otwarty  przez księcia Cuza z okazji świąt wielkanocnych w kwietniu 1864 r.Podczas pierwszej wojny światowej pałac Ruginoasa służył jako szpital wojskowy. W pałacu zrekonstruowano następujące pokoje: biblioteka (z książkami z Paryża),szafka władcy (gdzie znajdowała się szafka z archiwum, gabinet biblioteki, gotycki stół i szafka wahadłowa), gotycka jadalnia (z 31 rzeźbionymi dębowymi meblami, z których są teraz dwie garderoby z barometrem i wahadłem, a na stole pokrytym białymi oliwkami sztućce w srebrne lub alpaki, porcelanowe talerze Sèvres, kryształowe kieliszki Baccarat, z których wszystkie mają herb Zjednoczonych Księstw), 24-osobowy styl Ludwika XV, z których kilka zostało zachowanych, fortepian Hermanna Heisera i  dwa holenderskie gobeliny i kobieca statuetka w kości słoniowej brąz, dzieło rzeźbiarza E. Barrasa. Po zwiedzeniu Pałacu jedziemy dalej, w Jessach  tutaj pożegnamy się z przewodniczką Panią Eleną po Rumuńskich Monastyrach. Autobus parkujemy przy Urzędzie Wojewódzkim w Jessach, Jest upalnie popołudnie mamy czas  do  zwiedzania miasta. Pierwsze wzmianki o Jassach pochodzą z drugiej połowy XIV w. Nazwa miasta bywa utożsamiana z plemieniem pochodzących od  Alanów Jasów, których w źródłach staroruskich nazywano Jassy. Żyli oni na północ od Kaukazu, ale w XIII w. zostali w większości wyparci przez Mongołów. Część z nich miała się osiedlić w Mołdawii. Od połowy XVI wieku Jassy była stolicą Hospodara Mołdawskiego   W 1641 r. hospodar Bazyli Lupu założył  Szkołę Państwową, a w klasztorze Trzech Świętych Hierarchów powstała drukarnia, która wydawała książki w języku rumuńskim. W 1686 roku wojsko polskie stoczyło bitwę pod Jassami ( wojna polsko-turecka 1683-1699). W latach 1859–1862 Jassy były jedną z dwóch stolic Zjedoczonych Księstw Mołdawii i Wołoszczyzny.  (obok Bukaresztu). W latach 1916-1918 miasto pełniło funkcję stolicy Królestwa Rumunii.   Jassy jest siedzibą prawosławnej metropolii Mołdawii i Bukowiny oraz podlegającej jej Archieparchi Jass. W mieście znajduje się szereg zabytkowych cerkwi: między innymi : Sobór Św. Paraskiewy, Spotkania Pańskiego i Św. Jerzego (XIX w.) – katedra metropolitalna,  sobór św. Jerzego (XVIII w.) – dawna katedra metropolitalna, św. Mikołaja („Hospodarska”, XV w.) ,św. Sawy (XVI w.)

Oprócz cerkwi parafialnych w Jassach znajdują się prawosławne monastery: Trzech Świętych Hierarchów, Galata, Golia, Frumoasa, Cetățuia , Podgoria Copou.  Z historią Polski wiąże się postać Józefa Pułaskiego, który w   1769 r.   w tureckim więzieniu w Jassach zmarł, Józef Pułaski był marszałkiem  Konfederatów Barskich . Miasto nowoczesne, tętni życiem pełnio ludzi, Pani Elena opowiada nam o mieście. Tutaj mieszka,  pracuje, tutaj ma rodzinę, to jej miasto. Chce jak najlepiej nam o nim opowiedzieć. Opowiada o historii Rumuni o jej mieszkańcach a także o tragicznych losach narodu rumuńskiego. Regiony jak w każdym państwie są różne  ale Rumunia jest jedna, która w sposób dynamiczny się rozwija.

Jadąc przez  Rumunię widzieliśmy przez okno autobusu setki hektarów zasianych kukurydzą lub słonecznikiem, każde pole było zagospodarowane, drogi dobre,  buduje się dziesiątki kilometrów autostrad. Zadajemy Pani Eleni dziesiątki pytań na różne tematy, czasami może trudne które wymagają dłuższego wyjaśnienia, bo i historia jest trochę skomplikowana.

Widać dbałość o kulturę narodową, wiarę prawosławną, o stare Cerkwie i monastyry powstałe przed wiekami, które  są pod opieką wiernych  prawosławnych  i państwa.

Idziemy  do Soboru św. Paraskiewy, Spotkania Pańskiego i św. Jerzego do katedry metropolitalnej. Wchodzimy  na plac w którym znajduje się okazała katedra. Na miejscu zajmowanym obecnie przez świątynię znajdowały się wcześniej dwie cerkwie XV-wieczna Biała Cerkiew i XVII-wieczna cerkiew Spotkania Pańskiego. Inicjatorem budowy monumentalnego soboru katedralnego, który zastąpiłby dotychczasowy sobór św. Jerzego w Jassach  był metropolita Mołdawii Beniamin, którego projekt został przyjęty przez hospodara Mołdawii Jana Sturdzę w 1826 r. W 1833 roku   po śmierci hospodara, biskup Beniamin położył kamień węgielny pod budowę obiektu sakralnego. Budowa  Soboru trwała dziesiątki lat  z wielu powodów,  dopiero  w 1887 roku budowa została ukończona.

Freski  wnętrz katedry wykonał Gheorghe Tattarescu, 23 kwietnia1887   roku sobór został wyświęcony przez metropolitę Józefa w asyście dwunastu innych biskupów i w obecności króla Rumunii Karola I  oraz  królowej Elżbiety.  W 1889 roku do soboru wniesiono relikwie św. Paraskiewy, przechowywane od XVII w. w  monasterze Trzech Świętych Hierarchów.    W soborze pochowano również metropolitę Beniamina, inicjatora jego budowy. Paraskiewa  pochodziła z pobożnej rodziny bułgarskiej. Dlaczego  nadano Jej takie imię – Paraskiewa.  Jak podaje encyklopedia,  przetłumaczony wyraz  piątek z języka greckiego na język polski brzmi Paraskiewa, otrzymała je na cześć męki Jezusa.   Po śmierci rodziców, Paraskiewa udała się do Ziemi Świętej, a później na Pustynię Jordańską. Paraskiewa, Paraskewa, Petka Bułgarska, Tyrnowska, Piątnica (bułg. Петка Българска, Петка Търновска, Параскева, Пятница, ros. Параскева Пятница, serb. преподобна Параскева-Петка, gr. Οσία Παρασκευή); ur. w pierwszej połowie XI wieku w Epiwacie, zm. w XI wiekubułgarska święta mniszka (prepodobnaja) Cerkwi  prawosławnego.

Tam naśladowała surowe, samotne życie eremitów, żywiąc się korzonkami traw pustynnych. Po wielu latach pustelniczego życia objawił się jej anioł i polecił, aby wróciła do ojczyzny. Wcześniej odwiedziła jednak Konstantynopol, by pokłonić się wszystkim świętym miejscom. Wkrótce zmarła, a jej ciało pochowano w rodzinnej wiosce. Po wielu latach jej nienaruszone zwłoki przeniesiono do cerkwi w Epibacie. Grób świętej stał się źródłem licznych uzdrowień: ślepi odzyskiwali wzrok, chorzy zaczynali chodzić. Zmarła przeżywszy  tylko  27 lat. W 1238 r. bułgarski król Iwan Asen II rozkazał przenieść relikwie Paraskiewy do stolicy Bułgarii – Tyrnowa. Gdy miasto zostało zdobyte przez sułtana Bajazyta, przeniesiono je do Jass w obecnej Rumunii. Po zajęciu Wołoszczyzny przez Turków, serbska księżna Milica wyprosiła je u władcy  i przeniosła do Belgradu. Po zdobyciu i tego miasta przez wojska tureckie w 1521 r. wykupiono je i umieszczono w Konstantynopolu, skąd w 1641 r. powróciło do cerkwi Trzech Ojców Kościoła w Jassach, Bazylego Wielkiego, Grzegorza z Nazjaznu (Teologa) oraz Jana Chryzostoma (Złotoustego), Wędrówkę jej relikwii porównywano z ucieczką Słowian ze Wschodu przed Turkami, W Europie Południowo -Wschodniej od XV w. wzmógł się kult świętej Paraskiewy. Około 1415 roku metropolita Grzegorz Cambłak ustanowił ją patronką prawosławia na ziemiach polsko-ruskich. W PolsceCerkwie Prawosławne pod wezwaniem św. Paraskewy; m.in. w Kwiatoniu. Niestety dawna łemkowska Cerkiew, obecnie jest  kościołem filialnym parafii rzymskokatolickiej w Uściu Gorlickim. Należy do najlepiej zachowanych Cerkwi łemkowskich w Polsce. Znajduje się na szlaku architektury drewnianej województwa małopolskiego. W 2013 roku została wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO wraz z innymi drewnianymi prawosławnymi cerkwiami w Polsce.

Modlimy się przy moszczach św. Paraskiewy.  Podchodzimy do pięknego sarkofagu z moszczami prosimy o łaskę dla siebie  o zdrowie  swoje i rodzimy a także bliskich. Ja przykładam swoja obrączkę i proszę z pokorą… Robimy zdjęcia przy katedrze. Chwile przebywania w Katedrze przechodzi na nas spokój i niepojęta cisza. Po wyjściu z katedry zapalamy świece i wychodzimy aby zobaczyć inne miejsca tego pięknego miasta. Zwiedzamy miasto: Pałac Kultury, Pomnik Stefana Wielkiego, Cerkiew Św. Mikołaja , Muzeum Literatury Mołdawskiej, Pomnik G. Asachiego, Cerkiew Św. Jerzego i Katedrę Prawosławną, Operę i Teatr Narodowy, jesteśmy miastem zachwyceni robimy zdjęcia, setki zdjęć. Kupujemy drobne  pamiątki  dla bliskich. Prawie z każdego monasteru gdzie jest punkt sprzedaży obrazków świętych, ikon medalików kupujemy dla siebie i rodziny. Robimy zakupy dla naszej Cerkwi np. węgle i pachnidła do kadyła.  Pewno nie jedna osoba gdzieś tam głęboko  w duszy przyrzekła sobie  że może jeszcze kiedyś odwiedzi Rumunię i jej przepiękne Monastyry.

Tutaj żegnamy nasza przewspaniałą przewodniczką po Rumuni Panią Elenę, która wraz z ks. Bogdanem opiekowała się nami. Doradzała nam co można zwiedzać jak przyjedziemy kiedyś sami. Udzielała dziesiątki odpowiedzi na różne pytania, ucząc jednocześnie nas języka rumuńskiego a my ją języka łemkowskiego. Po bardzo serdecznym podziękowaniu i pożegnaniu  przez Ks. Bogdana   i przez nas,  zapraszamy do nas do Lubina. Ks. Bogdan  wręczył  upominki związane z obchodami  70. Rocznicy  Parafii Prawosławnej w Lubinie. Śpiewamy donośnym głosem Mnochaja Lita, Pani Elena się rozpłakała. W podziękowaniu dla nas,  za tak ciepłe i serdeczne pożegnanie, zaśpiewała nam w języku rumuńskim pieśń  o rozstaniu. Ostatnia noc w Neamt i rano po modlitwie i śniadaniu wyjeżdżamy   do Oradei,   przed nami 450  km  przejazd trasą transfogaraską z pięknymi widokami Gór Fogaraskich, Góry Karpackie.  Jeszcze  przy   śniadaniu z okazji  Św. Jana Ks. Bogdan składa trzem Janom a właściwie czterem bo jeszcze jest Pan  Jan kierowca życzenia oraz dwom Janinom i śpiewamy  Mnochaja Lita oraz 100 lat, wracamy do domu. Trasa wiedzie przez górskie serpentyny, zakręty  tunele, przepaście, aż dech zapiera. Ale szczęśliwie pokonujemy trudną ale przepiękną górską  trasę. Dzisiaj jest niedziela i mamy  święto  Jana przed godz. 10  ks. Bogdan rozpoczął śpiewaniem pieśni cerkiewnych ze śpiewników przygotowanych przez Matuszkę. Były także krótkie przerwy w podróży, jemy  drugie śniadanie przygotowane przez Monastyr. Kończy nam się pobyt w Rumuni jeszcze jeden nocleg na granicy w Oradei i opuszczamy Rumunię. Ale pozostanie ona dla nas niezapomnianym przeżyciem. Wiele czasu przegadaliśmy na temat wspólnych spotkań prawosławnych z Polski i Rumuni, jesteśmy jednością wspólnej wiary. Wieziemy z Rumunii bogactwo duchowe, które nikt nam i im nie odbierze. Rumunia nas przyjęła bardzo gościnnie. Wszędzie nas przyjmowano z ogromna życzliwością, tak po Łemkowsku z sercem. Rumunia to piękny prawosławny kraj który się rozwija, nie tylko gospodarczo ale także duchowo. Szczęśliwie docieramy do kraju. Ja zostałem w Krynicy, pozostali pątnicy jadą jeszcze  odwiedzić  Łemkowskie rodzinne  wsie   Wysowa , Górę Jawor, Kwiatoń, Florynka, Bińczarowa, Bogusza i inne. Późnym wieczorem są już w Lubinie szczęśliwie  dojechali przed naszą lubińską prawosławną Cerkiew. Dziękujemy Tobie Rumunio i Wszystkim Twoim Świętym za szczęśliwy nasz pobyt.

Michał Hajtko.

 

image_pdfimage_print